Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie warto jest czytać artykułu autorstwa Adriana Nowaka, gdyż jedynej rzeczy jakiej się człek dowie o nowym produkcie MS jest to, że… istnieje możliwość grupowania aplikacji na pasku.
Tyle tylko, że taka funkcjonalność istniała już w Windowsie XP, a i w KDE także istnieje, i zawsze jest przeze mnie wyłączana. Chyba, że chodzi o coś innego, jak tak to sorry bardzo, ale jakoś nie przekonał mnie ani tytuł wpisu, ani tym bardziej jego zawartość.
Pokusiłbym się o inne stwierdzenie – dlaczego Windows 7 jest lepszy od Linuksa?
Jako skromny użytkownik systemów Linuksowych, z którymi jestem nieprzerwanie od blisko dziesięciu lat, który w swoim życiu przetestował całą masę różnych dystrybucji (z których najbardziej zauroczył mnie Debian i jego młodsze – pięcioletnie już – dziecko – (K-)Ubuntu), jako osoba, która od zawsze narzekała na Windowsa, czy to był 95, 98, XP czy nawet ostatnio Vista, oświadczam, że w końcu Microsoft wydał przyzwoity system operacyjny na komputery klasy PC!
Dlaczego?
Dlatego, iż Seven jest bezpośrednim (i naturalnym) następcą Windowsa XP. Ktoś zauważył, że nowy system operacyjny MS chodzi tak, jak XP lub nawet lepiej.
Niestety nie jest to do końca prawdą.
Osoby, które posiadają już najnowszy produkt Microsoftu, prawdopodobnie mają komputery, które lepiej bądź gorzej, ale były w stanie uruchomić Vistę (ja swój nabyłem z preinstalowaną Vistą Home Premium; 3GB RAM, dwurdzeniowy procesor Intela i NVidia 8600GT 512MB) gwarantowało to “prawidłowe” działanie owego systemu. Siódemka wymagania sprzętowe ma mniejsze, ale i tak są one większe, niż miało to miejsce w przypadku XP, stąd wrażenie, że system działa szybciej i sprawniej niż XP (jeszcze bez SP1).
Jeśli wierzyć miernikom dostępnym w systemach Vista i Windows 7, to w tym pierwszym systemie zużywana była pamięć w okolicach 50-55%, natomiast użycie procesora oscylowało w granicach 40-80%. Nowy produkt MS (przy otwartych 20. zakładkach w Firefoxie 3.5, pobieraniu obrazu płyty Ubuntu 9.10 wykorzystuje procesor w 3-14%, pamięć… w 30%!
Zresztą zużycie ilości pamięci po uruchomieniu systemu nie przekracza 25%, w moim przypadku wynosi ono najczęściej 20-22%.
Oznacza to iż Vista, zaraz po uruchomieniu, pochłaniała nawet do 1.65GB RAMu, natomiast 7 zużywa jej (maksymalnie, także zaraz po uruchomieniu) 675MB. Różnica wynosi blisko 1GB!
Dodam, że w obu przypadkach posiadałem zainstalowane (w większości) te same aplikacje: MS Office, OpenOffice, Firefox, Nero, GOMPlayer, kilka różnych gier, Tlen. Po prostu w Windows 7 doczekaliśmy się tego, co od dawna podziwiałem w systemach Linuksowych – nie używane aplikacje, nie zużywają zasobów systemowych komputera (poza miejscem na dysku twardym).
Kolejnym plusem przemawiającym za Windows 7 jest to, że zaraz po zainstalowaniu systemu możemy oglądać filmy kodowane w DivX, Xvid itp. Oczywiście Media Player nie obsłuży napisów, chociaż wydaje się, że jest do tego przystosowany; jednak dostępność kodeków i sterowników (7 wykryła moją kartę graficzną, z czym nie radziła sobie Vista) jest sporym postępem.
Jestem posiadaczem nowego systemu od około dwunastu godzin, instalacja i dostosowanie wyglądu do moich potrzeb zajęło chwilę, później wystarczyło pościągać kilka aplikacji, zainstalować inne programy z płyt i system… nadal chodzi szybko i stabilnie.
Uruchamiając Menadżera Zadań można dostrzec, że (na obecną chwilę posiadam piętnaście uruchomionych procesów, a zużytej pamięci… 945MB) liczba procesów została drastycznie ograniczona, co wyraźnie przekłada się na szybkość i stabilność działania systemu.
Windows 7 to nie jedynie lifting Visty, nie jest to wyłącznie zmieniony pasek na dole, plus kilka nowych okienek i ikonek. To jakby przeniesienie Aero z Visty, kilku jej elementów i… zintegrowanie tego wszystkiego z kompletnie od nowa napisanym jądrem systemu. Nie przypominam sobie bowiem, aby w jakiejkolwiek innej wersji Windowsa, nie uruchamiał on – często zbędnych – procesów, które jedynie spowalniały jego działanie. W tej wersji jest inaczej, uruchamiane jest to, co jest aktualnie używane przez użytkownika, to jest dopiero ukłon w stronę systemów *nixowych.
Za wcześnie także mówić o bezpieczeństwie owego systemu. Z pewnością [skoro ma to być ostatni produkt MS (jak ćwierkają wróbelki) na komputery klasy PC] doczeka się i on całej masy wirusów, trojanów i innych robali, jednak do tej pory – wypada cieszyć się z naprawdę dobrego systemu Microsoftu.
Ciężko jest mi samemu uwierzyć, że jestem w stanie zachwalać coś z rodziny MS, a jednak…
Dlaczego zatem ten system jest lepszy od Linuksa, i czy jest lepszy?
W końcu jest tak samo lekki jak Linuks, jest stabilny, uruchomić na nim można większość aplikacji pisanych dla systemów Windows, bez żadnych emulatorów typu Wine czy Cedega (komercyjna wersja).
Jednak… jest płatny, nie mamy kontroli nad tym, co system wysyła z naszego komputera do MS i czy w ogóle to robi i komu. Kod wciąż jest ściśle strzeżoną tajemnicą, choć może to i lepiej… Znając ludzką naturę, gdyby został on upubliczniony, dopiero obrodziłoby w “szkodliwe oprogramowanie”, wirusy i całe robactwo ze strony tych, którzy pałają wręcz nienawiścią do systemów z rodziny MS.
Jakby tego było mało, już niebawem ukaże się kolejna wersja Ubuntu – 9.10, czyżby końcówka roku obrodzić miała nam (w końcu) porządnymi systemami operacyjnymi?
Oby…


