Na wstępie, żeby nie było – nie byłem na wyborach bo i głosować nie miałem na kogo… Z jednej strony nieroby, karierowicze, a z drugiej inwigilanci, którym przyświecało hasło Nie mam ja – nie będziesz mieć i ty…. Dziwi mnie tym bardziej naiwność niektórych osób, które uwierzyły w ów cud zapowiadany przez Donalda i jego paczkę…
Ma być nowa Irlandia w kraju nad Wisłą… Dla przypomnienia, miała tu być już druga Ameryka, a później Japonia. Martwi mnie, że żaden z polityków słowem nie mówi, dlaczego tu – w Polsce – nie może być po prostu… Polski…
Amerykę to nam zrobili na początku lat dziewięćdziesiątych, z tym, że Południową, a w najlepszym wypadku – Łacińską.
Młode pokolenie, które poleciało do urn było święcie przekonane, że głosując na Tuskową Platformę, zmieni coś w tym kraju. Zmieniło tyle, że POsunęli PiS. Na żadne cuda liczyć nie można. Ba. Zapowiada się powrót sir Leszka B., który swego czasu zaserwował nam inflację na ponad 200%, jak i innych osobistości wywodzących się z ROAD, UD czy późniejszej UW, a która od roku 1989 dobrze dbała nie tylko o własne interesa, ale także o interesy ludzi rządzących krajem w minionej epoce.
To właśnie dzięki nim nie dokonano rozliczenia z PRL’em, tak jak miało to miejsce w Czechach. To dzięki nim rozsprzedano wszystko, wmawiając Polakom, że prywatne jest lepsze, a na państwowe firmy naszego kraju nie stać. Dziwne tylko, że dochodziło z biegiem lat do tak absurdalnych sytuacji, że naszą państwową firmę, kupował jej państwowy odpowiednik jakiegoś europejskiego kraju (TPSA, STOEN).
Zatem im wolno było i się opłacało, a nam nie?
Od 1990 roku słyszałem hasła Będzie się nam żyło lepiej. I faktycznie, ludzie, którzy z takimi hasłami startowali w wyborach parlamentarnych, w bardzo krótkim czasie mieli lepiej, ale ci, którzy przy ich nazwiskach stawiali IKS – jak mieli gówno, tak gówno mają do dziś.
Jeden obiecywał Japonię i 100 tysięcy dla każdego, śpiwory chciał wysyłać do Stanów, bo wszak u nas bezdomnych nie było, a tam za trzęsienie. Drugi rozdawał mieszkania, a jeszcze jeden dawał ich 3 miliony, i w końcu ostatni zapowiedział wprost – będzie żyło się nam spokojnie, zrobimy drugą Irlandię, Polska zasługuje na cud.
I?
Zacznę od początku…
Spokojnie
Tusk i wiele osób obecnego PO, to ludzie wywodzący się z UW czy wcześniejszych jej tworów. Ludzie skupieni wokół Gazety Wybiórczej i nieomylnego-wszechwiedzącego-i-mającego-zawsze-rację Adama M., który od samego początku lustracji był przeciwny (teraz to i ja jestem), a który majątek swój zawdzięcza… ludziom władzy PRL, którzy przy okrągłym stole dzielili między siebie Polskę…
- Ale jak tylko ja się ustawię, pociągnę was za sobą… Gdzie chcesz robić? Telewizja?
- Tak, tak.
- Będziesz robił w telewizji. A ty gdzie chcesz? Do Paryża? Pojedziesz do Paryża…*
Adaś chciał mieć opozycyjną gazetę, więc dano mu kasę aby mógł ją stworzyć. Stworzył. Po pewnym czasie powstała Agora, którą założyły trzy osoby wnosząc w jej majątek po… 15złotych. Dzisiaj jest to firma (korporacja) notowana na warszawskiej giełdzie… Miał zatem Adaś M. doskonały powód by na swych łamach sprzeciwiać się dekomunizacji czy lustracji. Wkurwiało go też kiedy podnoszono temat lustracji środowiska dziennikarskiego… Ciekawe dlaczego?
PiS zapowiadał rozliczenie osób, którzy w szybki sposób dorobili się ogromnych majątków. No bo skąd – ich zdaniem – mogli mieć kasę, jak nie z lewych interesów, lub po prostu… z kradzieży? Wszak nie każdy miał dobrą ciocię w Ameryce, która przysłała milion, aby możliwe stało się założenie firmy, która przynosić mogła kolejne miliony… A w PRLu wszyscy mieli po równo, z wyjątkiem władzy. Dlatego modne jest powiedzenie opisujące tego typu układ:
Po równo – dla nas wszystko, dla was gówno
Stąd zapewnienia PO o spokoju. Wygrają, żadnych rozliczeń nie będzie. Znowu nie chodzi o szarych obywateli, a o wąską Grupę Trzymającą Władzę (GTW).
Irlandia
Irlandia dla wielu osób, kojarzona jest z Zieloną Wyspą, piwem, IRA, i ruchem lewoskrętnym – a z pewnością ja ją taką widzę. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie. O którą Irlandię chodziło Donaldowi? Tego nie precyzował w żaden sposób. Narzekając na każdą z rządzącą tym krajem ekipę polityczną, mam prawo domyślać się, że chodziło mu o tą… Północną. Wszak od 1939 roku nasz kraj jest wciąż od kogoś zależny… Anglia, Francja – oba te państwa wypięły się na nas w tamtym okresie; ZSRR – my wypięliśmy się na nich – i dobrze; i teraz najciekawszy okres…
Od roku 1990 nasi politycy liżą dupę Ameryce do tego stopnia, że są w stanie wejść w dupę każdemu prezydentowi tamtego kraju bez używania wazeliny. Problem w tym, że jedni liżą, a dymani są drudzy. Już tłumaczę. My naskakujemy, podskakujemy (jak posrany kundelek, albo ratlerek tudzież inny pinczerek karłowaty), zanim Amerykańce zadecydują na jak długo ich wojska będą np. w Iraku, Polski Prezydent już krzyczy, że NASZE wojska będą tam do końca świata i o jeden dzień dłużej.
A Amerykanie?
Jak nas dymali, tak i dymają nadal. Chcieliśmy jeździć bez wiz, ni chuja. Inni mogą, ale Polacy nie…
A czy, któryś z politykierów wprowadził wizy dla Amerykańców? Czy jakikolwiek Amerykanin, przed przyjazdem do Polski, musi przechodzić przez to samo, przez co przechodzą Polacy chcący wybrać się do Ameryki?…
Jednak największym problemem jest dla nas Unia… Od roku 1990 nasze wasalstwo względem Stanów nie pozostało niezauważone przez państwa członkowskie Unii, która powstała właśnie jako przeciwwaga dla rosnącej w siłę gospodarki SZA (Stanów Zjednoczonych Ameryki). Państwa europejskie zjednoczyły się by konkurować na rynku z Ameryką. I nagle pojawia się w ich szeregach koń trojański w postaci Polski.
(Pamiętam jak krzyczano w tamtym okresie, że Polska wchodzi do Europy… dziwne, bo sądziłem, że Azja zaczyna się za Uralem, a Polska w Europie była od Mieszka I…).
Nasi politycy sami do końca nie wiedzą czego chcą – bliższej integracji z Unią czy ze Stanami. Jeśli ze Stanami, to po chuj było wchodzić w szeregi UE? Jeśli natomiast z Unią, to po kiego liże się i nadskakuje Amerykanom?
Tak czy siak, tworzenie w tym kraju Irlandii oznacza, że Polska znowu będzie od kogoś zależna. Nieukrywana pro niemieckość Donalda wskazuje nam kolejne państwo, któremu odbyt nasi politycy będą lizać, a swój własny nadstawiać…
Oby piwa tylko wystarczyło dla szarych obywateli tego kraju… I byle nie ciemnego…
Cud
Kwestia zasadnicza i bezsporna… Zasługujemy na cud. To znaczy Polska i jej obywatele zasługują nań jak nikt inny.
Jakiż to mógłby być cud?
Normalności u polityków – to raz.
Najlepiej usunięcia od władzy wszystkich z prawej i lewej strony, którzy w politykę zamieszani byli i tworzyli ją do 21 października. Może, kiedy przyszliby nowi, młodzi z czystymi umysłami, dla których nie kasa a służba ojczyźnie – Polsce i jej obywatelom – jest priorytetem, nie zamieszani w żadne układy i gierki, którzy nie muszą chronić ani własnych, ani cudzych interesów, wtedy może byłoby dobrze… – to dwa.
Kiedy Polska zamiast wzorować się na jakimś konkretnym państwie, zacznie wzorować najlepsze ustawy z innych państw UE, aby wprowadzać mądre i normalne przepisy, a nie tworzyć kolejne buble legislacyjne, które są warte tyle, ile ludzie je piszący.
Bo po chuj wywarzać otwarte już drzwi? – to trzy.
I cud przyda się ekipie PO, aby była w stanie zrealizować to co rzucała w kampanii swej, o podatku liniowym na wysokości piętnastu procent (tego w Irlandii nie ma – ani w jednej, ani w drugiej), a jednocześnie starczyło jej na podwyżki w budżetówce (bowiem dziwne jest zmniejszenie wpływów do budżetu, a jednocześnie zwiększenie wydatków), no chyba, że szykuje się przypierdolenie Polakom kolejnego podatku (katastralny?)… – to cztery.
Ułatwienie rejestracji firm… Miałem swego czasu firmę, ale zamknąłem gdyż musiałem płacić haracz… ZUSowi. Nie problem jest bowiem firmę założyć, większym jest mieć na opłaty. Jeśli i tu potrzebny byłby cud, to trzeba byłoby rozwiązać sprawę Ubezpieczeń Społecznych do tego stopnia, aby nie były one ciężarem dla nowopowstających firm – to pięć.
A jeśli chodzi o prywatyzację szpitali, to wszystko OK, ale… ja najpierw poprosiłbym wtedy o zwrot wspomnianego haraczu płaconego na ZUS. Ja część kasy przeznaczę na prywatnego ubezpieczyciela, a składkę emerytalną odpuszczę gdyż nie sądzę, abym do emerytury był w stanie dożyć…
W takiej to na ten przykład Japonii, pracownik dostaje niemal całą kasę brutto na rękę, ma zatem netto niemal takie samo jak brutto, i to on decyduje jaką część tej kasy przeznaczyć na ubezpieczenie i w jakiej firmie… I to od tego jak te pieniądze zostaną ulokowane i ile ich będzie wpłacanych, zależeć będzie jego przyszła emerytura…
A u nas swego czasu wymyślono coś, co ciężko jest sklasyfikować i określić, miano ułatwić życie, a tylko bardziej je zagmatwano… – zatem i jest sześć…
Nowej ekipie życzę…
I tak długo nie pociągną, jeśli będą reprezentować interesy wąskiej grupy społecznej…
Zatem cóż… Dwa lata to góra…
I co dalej? Dalej będzie to samo… Polskie Piekiełko…
* Fragment z filmu Alternatywy 4, kiedy to Anioł awansował społecznie z kierownika domu kultury na… ciecia w Warszawie…


