Kilka lat temu, istniał w sieci serwis informacyjny, jaki w całości został popełniony przeze mnie. Jego początek zbiegł się z powstaniem innego portalu, który podobnie jak mój, powstał z czystego zamiłowania tworzeniem stron internetowych.
Nie dysponowałem odpowiednimi środkami finansowymi, aby wykupić domenę (które w owych czasach były kurewsko drogie), a i o profesjonalnym hostingu też mowy być nie mogło, zatem tkwił ten mój serwis na komputerze usytuowanym na moim biurku.
Serwis popełniłem z wykorzystaniem Active Server Pages w wersji 3.0, i oczywiście z wykorzystaniem Visual Basic’a, zresztą co innego bym mógł, skoro od dwunastego roku życia bawiłem się tym językiem (wtedy jeszcze na Atarii). Strona funkcjonowała i miała spore grono użytkowników, mimo iż nie byłem w stanie zaoferować im chociażby głupich kont pocztowych. Ale co tam…
Jednak nadszedł pewien dzień…
Serwer (właściwie to mój komputer biurkowy), nie wytrzymywał obciążenia odwiedzinami, i jeszcze programowaniem na nim, tworzeniem grafiki i w ogóle, w dodatku konkurencja, która postawiła na PHP, przyjęła ciekawą strategię podpinania pod swój serwis stron tworzonych przez kompletnie obcych ludzi, co było dla nich szansą na zaistnienie w sieci, a dla serwisu możliwość pochwalenia się powiększającymi się działami… Oni się rozrastali, a ja tkwiłem wciąż na trzęsącym się komputerze, któremu coraz częściej przytrafiały się awarie, samodzielnie rozbudowując, dodając, i aktualizując mój portal.
Częste zwisy systemu pokonały mnie. Zmuszony byłem zmienić system… Zarchiwizowałem co mogłem (więc pliki mam), wyczyściłem dysk twardy poczciwego komputera i… zainstalowałem sobie Linuksa…
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie próbował poznać możliwości i sposobu funkcjonowania Apache. Poznałem. Jednak posiadając Indianina na komputerze, który stał już na podłodze i ograniczał się głównie do rozdzielania sygnału internetowego na kilka innych komputerów, mogłem spokojnie testować i poznawać nowy język, w którym mogłem wciąż tworzyć dynamiczne strony internetowe – PHP, w dodatku mogłem to czynić na moim nowym komputerze… i tylko żal mi było, że Apache, nie obsługiwał ASP, przez co mój serwis zaczął porastać kurzem…
Pierwszy pomysł GNU/GPL…
Kiedy jako-tako poznawać zacząłem PHP, postanowiłem przetłumaczyć to co mogłem z ASP na PHP i… udostępnić światu. Panteon CMS stawał się faktem. Sądziłem, że wraz z kilkoma zapaleńcami stworzymy podwaliny nowej jakości Systemów Zarządzania Treścią… Żebym się nie zdziwił… Zainteresowanie było zerowe. Ludzie głównie pobierali i zero kontaktu z ich strony, co się później działo z tym co stworzyłem – pojęcia nie mam. Na szczęście wszystko pozostawało wciąż na moim dysku… Pomysł z darmowym SZT spalił więc na panewce, możliwe, że główną przyczyną był brak promocji i nagłośnienia tego, ale temu zawsze byłem przeciwny. Od samego początku miałem awersję do spamu. Zatem musiałem wykombinować coś innego…


