Komentarze są wyłączone
2 Luty 2011

Mazowsze z autonomią… (aktualizacja v1.004)

TOP KLASAKierowany lokalnym patriotyzmem, a także względami historycznymi i poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie – co by było gdyby? – postanowiłem… odpowiedzieć sobie sam, tworząc państwo Mazowsza w Football Managerze…

Na dodatek składa się:
- ponad 22tys. zmian w bazie danych;
- ponad 130 nowych klubów; więcej »

Komentarze są wyłączone
31 Październik 2010

Legia-Den Haag

YouTube Preview Image
Komentarze są wyłączone
16 Marzec 2010

Gra pozorów…

Zwolniono Urbana z Legii – w końcu. Zatrudniono Stefana Białasa – niestety…
Kiedy ogłoszono publicznie i oficjalnie, kto zostanie nowym szkoleniowcem Legii, odniosłem wrażenie, że nie jest to dobry wybór. Przewinąłem zatem zwoje w swoim mózgu do lat 1998-1999 i już wiem, dlaczego – kiedy odszedł z Legii po zajęciu 3. miejsca w lidze, – byłem szczęśliwy. Wszystko przez wyniki jakie osiągał z Legią w tamtym okresie.

Najbardziej utkwiły mi porażki z Wisłą Kraków (1-2, 1-4!!), remisy u siebie z drużynami z końcówki tabeli, oraz… seria sześciu (!sic) spotkań bez zwycięstwa!

Oczywiście, wtedy większość drużyn w naszej lidze grała systemem 3-5-2 – także Legia, chociaż pod Krakowem zagrała… 3-6-1 (pamiętam jeszcze bramkę Karwana na 1:1) między innymi stąd taki wpierdziel. Nie pamiętam już za bardzo stylu w jakim Legia grała mecze, ale pamiętam wyniki z tego okresu, które utkwiły mi w pamięci na tyle, żebym bardzo sceptycznie podchodził do nominacji Białasa na ponownego trenera Legii.

Pocieszające było to, że po nim drużynę przejął Kopa, który w lidze zajął dopiero 4. miejsce, a wyniki były równie tragiczne, ale po tej dwójce „speców” zatrudniono w końcu Dragomira Okukę, dzięki któremu Legia zaczęła grać i wygrywać, chociaż nie prezentowała finezyjnej gry.

Do tego jednak zmierzam…

Piłka nożna, to nie jest łyżwiarstwo figurowe na lodzie. Tu nie chodzi o piękną i porywającą grę, a o końcowe rezultaty spotkań. Co mi z płynnych, składnych akcji, skoro w ostateczności drużyna przegrywa mecz? W tym (mniej więcej) okresie reprezentację Norwegii prowadził Egil „Drillo” Olsen, którego drużyna grała, najnudniejszą, najbrzydszą piłkę na świecie (poza naszą oczywiście), a mimo to wynikami powalał na kolana. Potrafił urywać punkty Włochom w eliminacjach, awansować na mundial w Stanach w 1994 i we Francji w 1998 roku (i to po tym turnieju Olsen zrezygnował z dalszej pracy z kadrą). Gra była banalnie prosta, murowanie własnej bramki, długa piłka na wysuniętego napastnika, albo on strzelał, albo zgrywał piłkę do niższych, ofensywnych pomocników, którzy kończyli „akcję” strzałem. Ta prostota w grze była największym atutem Norwegów.

Jednak Stefan Bialas, starał się na siłę odkryć koło, Legia miała grać pięknie, a przede wszystkim skutecznie, ale i to nie wychodziło…

11. kolejka	 3 X '98	ŁKS (11) - Legia	1-1
12. kolejka	18 X '98	Legia - Górnik (7)	0-1
13. kolejka	25 X '98	Pogoń (13) - Legia	3-1
14. kolejka	31 X '98	Legia - Odra (14)	0-0
15. kolejka	14 XI '98	Polonia (5) - Legia	0-0
16. kolejka	28 II '99	Zagłęnie L. (8) - Legia	0-0

w nawiasach miejsce drużyny na koniec sezonu.

Dopiero w następnym spotkaniu Legia pokonała u siebie Stomil Olsztyn (9) 1-0.
Na koniec sezonu Legia zdobyła 41 bramek co, pod tym względem, dawało jej dopiero 5. miejsce w lidze; straciła ich 25 i pod tym względem lepsza była tylko krakowska Wisła, która straciła 23 bramki (przy 75 strzelonych!)

Ze skutecznością było zatem nie najlepiej, podobnie jak i z wynikami…
Z drużynami ze środka i końca tabeli, w spotkaniach tylko przy Łazienkowskiej, Legia straciła aż 11. punktów! Na wyjazdach było lepiej – strata (zaledwie) 10. punktów.
To właśnie strata tych punktów zadecydowała o nie wywalczeniu tytułu Mistrza Polski, gdyby dodać te punkty do końcowego wyniku Legii, miałaby ona 77. punktów, dzięki czemu wyprzedziłaby ona Wisłę o 4. punkty.

Jednak Legia od dawien dawna, ma problemy ze słabszymi drużynami, jak z nimi wygrywa, to przegrywa z czołówką ligi, jak wygrywa z czołówką, traci punkty ze słabeuszami.

W tym sezonie Legia też straciła już wiele punktów z ogórkami naszej ligi, mimo iż z czołówką potrafiła sobie poradzić. Jeżeli Stefanowi Białasowi nadal będzie ciężko wygrywać z drużynami z dołu tabeli, to w tym sezonie berło i korona nie zawita na Legię…

Zatrudnienie Stefana Białasa było zamydleniem oczu kibicom i dziennikarzom, w gruncie rzeczy chodziło o to, że jest to tani w utrzymaniu szkoleniowiec. Odpada opłata za wynajęcie mieszkania służbowego, podobnie jak i zbędny może być służbowy samochód, a skoro kontrakt także długi nie jest, nie jest on też z pewnością zbyt wysoki.

Szkoda także, że ludzie w naszym kraju mają wyjątkowo krótką pamięć (11. lat dla nich to już prehistoria) i nie pamiętają jak wieszali psy na trenerach, których teraz witają jak zbawców, ale nie tylko trenerów, ale i polityków także: znienawidzonego przez cały kraj premiera Buzka z AWS wybrano do parlamentu europejskiego z ramienia PO; karierowiczów PO (dezerterów z AWS i UW) obdarzają jakimś nieprawdopodobnym poparciem mimo iż wcześniej nie chcieli nawet splunąć w ich kierunku; Niesiołowskiego, który przekręcił się o 180 stopni z narodowego katolika, na globalistę i liberała (zamienił ZChN na PO), bo babranie się w muszkach przez 4. lata było dla niego uwłaczające jego ambicjom politycznym i wybrano go na senatora.

Przykładów tych można ciągnąć dalej, ale wracając do piłki, w Wiśle zatrudniono trenera, którego wcześniej wywalono na zbity pysk za słabe wyniki, a który ciągał klub po sądach o odszkodowanie za zerwanie z nim kontraktu, za co na stadion Wisły miał zakaz wstępu! Teraz ma być zbawcą tego klubu…

Wszystko to przypomina jakąś chorą grę pozorów, z którego na koniec i tak wyjdzie jedno wielkie… gówno, czytaj porażki w europejskich pucharach z potęgami z Gruzji, Estonii, Łotwy itp. itd…

Komentarze są wyłączone
2 Grudzień 2009

Nie dla ITIotów…

nie dla itiotow

Komentarze są wyłączone
30 Listopad 2009

Nie płakałem po Wejchercie!

Wróciłem do domu po 21. Umyłem się, łyknąłem proszki od bólu głowy, zdałem dziewczynie relację z wyjazdu i poszedłem spać. Całą niedzielę przeleżałem w łóżku racząc się serialami pod tytułem: „Wielkie derby, wielkiej piłki”. Najpierw mój ulubiony Arsenal przegrał u siebie z Chelsea, później inny klub, który darzę sympatią – Barcelona – wygrała z Realem po wielkiej bitwie na Camp Nou. Jednak i tak, najbardziej uwielbianą i ukochaną moją drużyną była, jest i będzie Legia.
więcej »

[ Strona 3 z 19 ] «12345»...Ostatnia »