Pewnej bezsennej nocy naszła mnie przebiegła myśl, o tym… jak pozbyć się skorumpowanego i nieudolnego PZPNu bez większych konsekwencji dla naszej rodzimej (s)kopanej. Dotychczasowe próby skazane były na porażkę, gdyż paluszkiem, w stronę dotychczasowych Ministrów Sportu, groziła nam FIFA broniąc skostniałych struktur PZPN, a ministrowie, w obawie przed wykluczeniem naszych drużyn z rozgrywek międzynarodowych, i społeczną nienawiścią jaka by ich spotkała ze strony piłkarskich kibiców, wycofywali się na paluszkach, przepraszając cichutko za całe zamieszanie.
I kij im w oko. Skoro byli nieudolni, tak to musiało się skończyć.
Rozwiązanie jest banalnie proste…
Trzeba jednak poczekać jeszcze trochę, a później zaatakować PZPN tymi samymi argumentami co dotychczas:
- korupcja w polskiej piłce sięgnęła olbrzymich rozmiarów, i z tego co dociera z Wrocławia, to jeszcze nie koniec;
- poziom naszej piłki osiągnął dno – mistrz naszej pseudo Ekstraklasy przegrywa z Mistrzem Estonii, Gruzji, w Lidze Mistrzów swoich reprezentantów mają Cypr czy Węgry, a my od czasów Widzewa Łódź, a wcześniej Legii Warszawa, nie mieliśmy żadnej drużyny w tych elitarnych rozgrywkach;
- nasza reprezentacja nie jest w stanie pokonać Irlandii Północnej, gładko przegrywa z malutkim państwem Słowenią tracąc szanse na awans do Mistrzostw Świata, mimo iż po losowaniu grup uznaliśmy, że mamy bardzo łatwą drogę do RPA;
- branie pieniędzy przez członków (idealne, choć delikatne określenie działaczy) PZPN, za wspomniane wyżej “sukcesy” jest co najmniej niestosowne;
Ile trzeba zatem czekać na rozwiązanie PZPN?
Do meczu otwarcia Mistrzostw Europy w 2012 roku. I tego też dnia wprowadzić komisarza, który rozwali od wewnątrz betonowe struktury, a do zarządu wprowadzeni zostaną ludzie, dla których piłka nożna jest pasją i którym leży na sercu jej dobro, którzy chcieliby przeżywać sportowe sukcesy takie, jakie przeżywają kibice siatkarscy, lub takie, jakie przeżywali nasi ojcowie i dziadkowie, gdy nasza piłkarska reprezentacja od roku 1972 była jedną z najsilniejszych reprezentacji świata, a nasze drużyny klubowe grały z sukcesami w rozgrywkach europejskich. Tego bowiem dnia, FIFA będzie mogła nam naskoczyć, a UEFA raczej nie wykluczy współgospodarza imprezy i nie przeniesie się ze swoimi zabawkami do Niemiec.
Ktoś powie, że popsuje to święto piłki nożnej – tak, zgoda, ale w innych warunkach nasza reprezentacja zostałaby wykluczona, podobnie jak i drużyny klubowe. Decydując się na taki krok, tego właśnie dnia, zmniejszamy sankcje ze strony międzynarodowych instytucji. Inna sprawa, że chcąc rozwalić PZPN należałoby zebrać odpowiednie dokumenty, dowody, udać się do siedzib FIFA i UEFA na bezpośrednie spotkania z ich prezesami, przedstawić im fakty i zebraną dokumentację, wytłumaczyć, dlaczego tak, a nie inaczej zamierza się postąpić z PZPN i przyznać, że zdając sobie sprawę z grożących konsekwencji, mimo wszystko rozpieprzenie PZPN jest najlepszym z możliwych wyjść, i że jest to jedyny sposób na naprawę polskiej piłki, i przywrócenie jej dawnej świetności…
Ja bowiem mam już dość wspominania historii naszej piłki i życia na kredyt zaciągnięty przed blisko 30. laty. To było, tego nie ma, aktualnie jest dupa blada, i albo zrobi się coś, co pozwoli odbudować potęgę naszej piłki, albo dalej będziemy kisić się we własnym szambie, wstydzić po porażkach z Cyprem, Słowenią czy Estonią.
Mecz na Wembley – zwycięski remis – już się nie powtórzył, od tamtej pory minęło wiele lat, a nasza reprezentacja nie potrafiła zremisować na tym stadionie.
Dlaczego?
Dlatego, że wpaja się naszym zawodnikom metody z minionej epoki. Wystarczy przypomnieć sobie jaką formę prezentowali Roger i Edson gdy trafili do Legii, a jak się prezentowali kiedy Legię opuszczali. Najpierw byli dla nas wytworami z innej planety, później stali się częścią naszej ligowej piłki, dostosowując się poziomem do pozostałych zawodników w Ekstraklasie.
Hasła o powiększeniu Ekstraklasy do 18. drużyn, nie tylko mnie śmieszą, co wręcz powodują, że osoba je wypowiadająca, traci mój szacunek. Powody zwiększenia liczby drużyn w lidze są dwa, jeden jest związany z okresem kampanii wyborczej wśród członków PZPN, i osoba je wypowiadająca liczy po prostu na głosy z terenu – zagłosujesz na mnie, powiększę ligę, będziecie mieli szanse dostać się do Ekstraklasy. Drugi powód to po prostu… bezmyślność, a argument o tym, że nasz trzydziestomilionowy kraj stać na to, aby mieć osiemnaście drużyn w ekstraklasie, jest tak samo skuteczny, jak walka naszych drużyn o Ligi Mistrzów, czy Europejską.
Co z tego, że mamy 30 milionów obywateli, skoro Słowenia ma niewiele ponad 2mln, czyli coś w okolicach ilości mieszkańców Warszawy. Można zatem powiedzieć, że reprezentacja Polski przegrała z… reprezentacją jakiegoś województwa.
Czy naprawdę w takim kraju jak Polska, nie można znaleźć 11 dobrych piłkarzy?
Można i znalazłoby się tam, gdzie nie docierają złote myśli szkoleniowe naszych trenerskich emerytów. Oni żyją w minionej epoce, piłka nożna osiągnęła taki poziom, do którego my tracimy co najmniej dwadzieścia lat.
Dzisiaj piłkarz z 3. ligi wchodząc do kadry meczowej drużyny z Ekstraklasy, jest… najlepszym zawodnikiem na boisku! (Traore – Zagłębie Lubin).
Leo Benhakker zarzucił naszym trenerom, że bazują na materiałach szkoleniowych z lat osiemdziesiątych. Nawet wiem, jaka książka jest prawdopodobnie obowiązkową lekturą na Uczelniach Szkoleniowych – “Taktyka gry w piłkę nożną” prof. Jerzego Talagi. Mimo, iż jest to naprawdę dobra książka, to jednak… przedstawia ona taktyki drużyn z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych minionego stulecia. Piłka nożna już dawno przeskoczyła o wiele epok do przodu od tamtego okresu. Ta książka mogłaby być jedynie lekturą uzupełniającą, przedstawianą jako ciekawostkę lub wstęp do ewolucji piłki nożnej i taktyki.
Idealnym rozwiązaniem, jak na nasze warunki, wydaje się być zmniejszenie drużyn w Ekstraklasie, pierwszej oraz drugiej lidze, do… 12. drużyn. Wprowadzenie czegoś na wzór modelu szkockiego. Te trzy ligi byłyby w pełni zawodowe. Na początku (widząc jaka jest infrastruktura naszych obiektów sportowych) należałoby ograniczyć warunki stadionowe do klubów z Ekstraklasy. Oznaczałoby to, że drużyny z I ligi, które wywalczyłyby awans, a nie posiadałyby odpowiedniego stadionu (spełniającego warunki UEFA), nie awansowałyby do najwyższej klasy rozgrywkowej, ich miejsce zajęłaby kolejna w tabeli drużyna, zakładając, że ona spełniałaby odpowiednie warunki, albo… nikt nie zajmowałby jej miejsca, i po prostu mniej drużyn opuściłoby Ekstraklasę, i mniej do niej awansowało.
W przyszłości należałoby warunki stadionowe stosować kolejno do I ligi, później do II ligi zawodowej. Oznaczałoby to, że drużyna, która z 3. ligi wywalczy awans, a nie będzie posiadała odpowiedniego stadionu (zadaszonego, z podgrzewaną murawą) do II ligi (czyt. zawodowej ligi) nie awansuje! Taki model obowiązuje w Anglii, gdzie są cztery zawodowe ligi.
Z ligi spadałyby ostatnie dwie drużyny, dwie awansowałyby z niższej ligi. Do rozegrania byłyby 32. spotkania – runda zasadnicza mecz i rewanż (22.mecze), a później pierwsza szóstka grałaby ze sobą ponownie mecz i rewanż o mistrzostwo (10. meczy), a druga szóstka o utrzymanie w lidze (także 10. meczy). Drużyna z grupy walczącej o utrzymanie, nie mogłaby zająć wyższego miejsca w lidze niż 7. mimo, że mogłaby mieć więcej punktów od drużyn będących przed nią. Drużyny po rundzie zasadniczej zachowywałyby zdobyte punkty, oraz bramki, które byłyby uwzględniane dalej, w rozgrywkach grupowych.
Z I ligi do Ekstraklasy, oraz z II do I klasy rozgrywkowej, awansowałby zwycięzca rozgrywek oraz drużyna, która wygrałaby baraże, a te rozgrywane byłyby na zasadach takich, jak ma to miejsce w Anglii. Drużyny z miejsc 2-5, rozgrywałyby ze sobą spotkania systemem pucharowym w I. rundzie mecz i rewanż według klucza: 5-2, 4-3 oraz rewanże: 2-5, 3-4.
Warto zauważyć, że gospodarzami pierwszych spotkań byłyby drużyny z niższych miejsc, tak aby drużyny, które w lidze zajęły wyższe miejsce, spotkanie rewanżowe – decydujące o awansie do finału baraży – rozgrywane byłyby na ich stadionie.
Zwycięzcy tych dwumeczy spotykaliby się na stadionie Narodowym w Warszawie w meczu o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Rozgrywano by jedno spotkanie, w przypadku remisu, następowałaby dogrywka, a później rzuty karne.
Zalety takiego systemu są oczywiste.
Większa liczba ciekawszych spotkań w Ekstraklasie, zamiast oglądać spotkania typu Cracovia – Zagłębie Lubin, można byłoby aż cztery razy obserwować spotkania Lecha z Legią czy Lecha z Wisłą, Wisły z Legią (zakładając, że drużyny te znalazłyby się w tej samej grupie po rundzie zasadniczej).
Bogatsze kluby.
Dzisiaj pieniądze z Canal+ dzielone są na 16. drużyn, teraz byłyby dzielone na 12. drużyn. Niewielka różnica, ale zawsze byłby to jakiś zastrzyk finansowy.
Ciekawsza liga, jasne zasady, nowe stadiony – komfort, i w końcu – prawdziwa Ekstraklasa.
W przyszłości posiadalibyśmy 36. zawodowych drużyn (Ekstraklasa, I liga, II liga – wszystkie po 12. drużyn). Drużyny z Ekstraklasy rozgrywałyby więcej meczy o stawkę z wymagającymi rywalami, co zmusiłoby zawodników do większego wysiłku, i nauczenie ich walki i zaangażowania, co zaowocowałoby później w rozgrywkach europejskich.
Zdaję sobie jednak sprawę, że wprowadzenie powyższego sposobu na polską ligę, jest tak samo realne, jak wybudowanie sieci autostrad w naszym kraju, a najbliższej przyszłości.
Zbyt wielu osobom zależy na status quo w naszej piłce, aby można byłoby wprowadzać tak radykalne, choć moim zdaniem uzasadnione, zmiany. Podnoszenie poziomu rozgrywek, przez zmniejszanie liczby drużyn, byłoby niemile widziane w tak zwanym terenie.
Na koniec o sposobie zarobkowania działaczy w PZPN.
Przede wszystkim prezes związku, powinien pełnić tę funkcję nie dla kasy, a dla pasji. Skoro jest prezesem, jest reprezentantem tego związku, wiąże się to z częstymi wyjazdami, nie jest zatem możliwe, aby pełnił on tę funkcję społecznie, a dorabiał gdzieś na boku, tak jak chciałby to widzieć Zbigniew Boniek. Prezes powinien zarabiać – powiedzmy średnią krajową. Zarabiać powinni także pracownicy związku, sprzątaczki, pracownicy administracji, ale… nie działacze! Oni powinni dostawać tylko diety za obrady podczas różnego rodzaju zgromadzeń, których nie mogłoby być więcej niż X razy w roku. Chyba, że wymagałaby tego sytuacja, wtedy na wniosek prezesa związku lub Ministra Sportu, zwoływano by nagłe posiedzenia zarządu, lub całego związku, ale także nie więcej niż X razy w roku.
Zarabiane pieniądze przez PZPN w większości trafiałyby do małych ośrodków piłkarskich, a także na reprezentacje Polski (różnych kategorii wiekowych, a także narodową).
Sędziowie a PZPN
Przede wszystkim obie te instytucje powinny być względem siebie niezależne. Obserwatorzy na spotkaniach Ekstraklasy, byliby powoływani przez Ekstraklasę, natomiast w niższych ligach, przez PZPN. Idealnym rozwiązaniem byłoby takie, w którym sędzia piłkarski, zrzeszony w jakimś związku sędziowskim, lub innej organizacji reprezentującej jego interesy, byłby “wynajmowany” przez Ekstraklasę lub PZPN na konkretne spotkanie (oczywiście w drodze losowania), jednak jeśli jego noty byłyby zbyt niskie, sędzia taki byłby pomijany przez określoną ilość spotkań, a jeśli po powrocie na boisko, jego nota znowu byłaby niższa od minimalnej wymaganej w takim przypadku, byłby degradowany automatycznie(!) w trakcie sezonu, o jedną klasę rozgrywkową.
Zatem jeśli jakiś sędzia chciałby kręcić lody, niech otworzy lodziarnie…
I tyle w tym temacie, pomarzyć dobra rzecz, a o potędze naszej piłki pisane będą teraz jedynie wspomnienia… Niestety nic bowiem nie zapowiada, że komukolwiek chciałoby się ją uzdrowić, każdy tylko ciągnie we własną stronę…
Kasa Misiu, kasa….
Przykładowy podział na ligi z uwzględnieniem wyników z sezonu 2008/2009:
Ekstraklasa:
- Wisła Kraków
- Legia Warszawa
- Lech Poznań
- Polonia Warszawa
- GKS Bełchatów
- Śląsk Wrocław
- Polonia Bytom
- Jagiellonia Białystok
- Ruch Chorzów
- Piast Gliwice
- Zagłębie Lubin (b)
- Korona Kielce (b)
I Liga
- Lechia Gdańsk (s)
- Odra Wodzisław (s)
- Arka Gdynia (s)
- Cracovia Kraków (s)
- Górnik Zabrze (s)
- ŁKS Łódź (s)
- Widzew Łódź
- Podbeskidzie B-B
- Górnik Łęczna
- Znicz Pruszków
- Flota Świnoujście*
- Dolcan Ząbki*
II Liga
- Wisła Płock
- Warta Poznań
- GKS Katowice
- Stal Stalowa Wola
- GKS Jastrzębie Zdrój
- GKP Gorzów Wlkp
- Motor Lublin
- Tur Turek
- Odra Opole
- Kmita Zabierzów
- KSZO Ostrowiec Św (b)*
- MKS Kluczbork (b)*
*do I ligii nikt by nie awansował, natomiast najlepsze drużyny z II ligi, utrzymałyby się w nowej II lidze…