19 Wrzesień 2007

out…

Wypadłem z kilku dni szkolenia (póki co z dwóch) ale nie wiem czy także jutro nie zrobię sobie dnia wolnego. Wszystko przez przeziębienie jakie mnie dopadło i ogólne osłabienie materiału. W pracy wolny miałem tylko piątek. Od poniedziałku melduję się już każdego dnia, chociaż także powinienem odpuścić sobie ten tydzień.

Wczorajsze wystawianie faktur dla firm za pozycjonowanie było nad wyraz męczące i monotonne. Wykończyło mnie, a przy okazji strzeliłem kilka baboli. Pewnie za miesiąc ktoś to zauważy, dzisiaj prawdopodobnie będę zmuszony kontynuować to ambitne zadanie, a i całkiem możliwe, że czekać mnie będzie jakaś kolejna nudna aktualizacja starych stron z całą masą błędnego kodu…

Oby do piątku jakoś dociągnąć… potem to już z górki być powinno…

Oczywiście projekt Panteonu został przeze mnie porzucony, nie mam na niego kompletnie czasu. Jakby tego było mało klient zwleka z zapłatą za prze-konwertowanie filmów i uzupełnienie galerii zdjęciami, co też nie należało do ambitnych zajęć, a wkrótce przyjść powinny pierwsze faktury za hosting i jego rachunek w znaczny sposób ulegnie powiększeniu.

A mi z nosa wciąż leci i przestać nie chce…