Pod koniec grudnia przeprowadzałem się wraz z moją lubą do nowego miejsca zamieszkania (bliżej Centrum), opuściłem tym samym moje stare śmieci. Mimo iż standard mieszkania wynajmowanego od Wspólnoty Mieszkaniowej jest dużo niższy to i tak na dobrą sprawę pod względem (chociażby) finansowym nie mam co narzekać, a w dodatku – w końcu jesteśmy sami… Właściwie to aktualnie jestem sam, gdyż moje dziewcze pojechało do rodziców, a później ma jeszcze zahaczyć o Kraków i dopiero pod koniec przyszłego tygodnia powróci do naszego nowego gniazdka…
Mieszkanie do cudów techniki nie należy. Jest to kawalerka o łącznej powierzchni ok. 40m2, pokój ma blisko 21m2, blok pochodzi z lat pięćdziesiątych, a najbliższa okolica nie wygląda zbyt przyjemnie. Jednak ogólnie mieszkanie jest po remoncie, a dodatkowo na dniach ma być jeszcze odnowione, w dodatku staram się o podłączenie telewizji kablowej i internetu, gdyż aktualnie (na moje szczęście) mogę korzystać z sieci jedynie dzięki temu, że ktoś łaskawie udostępnia bezpłatnie (i bez żadnych zabezpieczeń) połączenie bezprzewodowe.
Żyć się tu jednak da, a po odpowiednim zagospodarowaniu, umeblowaniu i przystrojeniu fotografiami itp gadżetami, może być naprawdę przyjemnym gniazdkiem. Póki co norka swoim klimatem przypomina nam coś na wskroś pokoju hotelowego. Źle jednak nie jest, a najważniejsze, że nikt nam nad głową nie siedzi…


