13 Czerwiec 2008

Bye Euro… bye Leo… bye Howard…

Howard Webb - najbardziej bezczelny złodziej w Europie!Zaraz po meczu, na gorąco, analizowałem sytuację z 93. minuty. Miałem jedno wytłumaczenie – okradł nas najbardziej bezczelny złodziej w Europie – Howard Webb, który na oczach kilkudziesięciu tysięcy ludzi na stadionie i milionów przed telewizorami, podyktował rzut karny z kapelusza. Rzut karny, którego Vastic zamienił na bramkę dającą remis Austrii, a nam odbierającą dwa – bezcenne – punkty.

Zastanawiam się jednak dlaczego zamiast dążyć do strzelenia kolejnych bramek nasze największe gwiazdy Smolarek i Krzynówek grali na czas? Czy nikt im nie wytłumaczył, że w przypadku gdybyśmy pokonali Austriaków 1-0, a i Niemcy w ostatniej serii spotkań pokonaliby gospodarzy (co jest przecież wielce prawdopodobne), to my musielibyśmy wygrać z Chorwacją co najmniej dwoma bramkami?!

Chyba zdecydowanie łatwiej byłoby strzelić kolejne bramki Austriakom niż Chorwatom… A może wytłumaczenie jest takie, że nikt – poza kibicami – nie wierzył w awans do ćwierćfinału po porażce z Niemcami? A może my wcale nie mieliśmy wyjść z grupy a jedynie dobrze się zaprezentować?

Faktycznie, wystarczyło wykorzystać stwarzane w tym spotkaniu sytuacje, i z rzutu karnego z 93.minuty nikt by dzisiaj nie robił sensacji, inna sprawa jest taka, że takich numerów, jaki wykręcił Howard Webb, na ME nie powinno się wycinać…

Co by bowiem było gdyby to Polacy przegrywali 0:1, a w 93. minucie w polu karnym Austriaków doszłoby do takiej sytuacji? Czy wtedy wspaniałomyślny i nad wyraz uczciwy sędzia podyktowałby rzut karny przeciwko gospodarzom? Wątpię…
Tłumaczenie, że najpierw uznał bramkę ze spalonego Rogera, więc potem mógł się zrewanżować jest bzdurne! Nie jego winą jest, że uznał bramkę Rogera, to nie on się pomylił, to nie on dał ciała, a sędzia liniowy, który przysnął i nie zauważył spalonego w momencie (strzału? podania?) Saganowskiego, Roger stał najbliżej bramki Austriaków – był na ewidentnym spalonym…

Nie zmienia to jednak faktu, że Polscy piłkarze sami sobie zgotowali ten los. Dali pretekst sędziemu, nie prowadzili wyżej i ostatecznie nie dołączyli do Turcji, która jednych ze współgospodarzy już odesłała do domu…

Jak się gra w piłkę pokazali Chorwaci, którzy jakoś mogą wygrywać z Anglikami na wyjeździe, z Niemcami w finałach Euro i z gospodarzami Mistrzostw Europy. My natomiast powinniśmy się pogodzić, że piłkarsko jesteśmy zaściankiem Europy, jak zwykle mocni tylko w gadce…

Przed finałami Mistrzostw Świata też było wielkie halo, nasi gracze deklarowali, że jadą po medal, a nie wyszli nawet z grupy, wygrywając (po najgorszym meczu w tamtym turnieju) ze słabiutką Kostaryką 1:0…
Teraz też co to miało nie być – pokonamy Niemców, wyjdziemy z grupy. Rzeczywistość dość szybko sprowadziła nas wszystkich na ziemię, szkoda tylko, że w najbardziej brutalny i perfidny sposób przyczynił się do tego sędzia…

Jak wyglądałaby tabela naszej grupy, gdybyśmy dowieźli owe 1-0 do końca:

1. Chorwacja   6   3-1

2. Niemcy      3   3-2

3. Polska      3   1-2

4. Austria     0   0-2

Załóżmy, że Niemcy pokonują Austriaków – mają sześć punktów. Polacy wygrywając z Chorwacją 1-0 mają w bramkach 2-2, Chorwaci 3-2, a Niemcy minimum 4-2 i to oni wygrywają naszą grupę, z której do ćwierćfinału wyszliby także Chorwaci! Dlatego aby awansować polska reprezentacja musiałaby wygrać z Chorwacją dwoma bramkami! Wtedy sytuacja wyglądałaby następująco:

1. Niemcy        6    4-2 (zakładając, że pokonają Austrię 1-0)

2. Polska        6    3-2

3. Chorwacja     6    3-3

4. Austria       0    0-3 (zakładając, że z Niemcami przegrają 0-1)

Po meczu z Niemcami przeanalizowałem wszystkie pierwsze mecze naszej reprezentacji w wielkich turniejach, szukałem optymizmu… i tak:

1938 MŚ 5-6 z Brazylią i powrót do kraju

1974 MŚ 3-2 z Argentyną, 3. miejsce na świecie

1978 MŚ 0-0 z Niemcami, 5. miejsce na świecie

1982 MŚ 0-0 z Włochami, 3. miejsce na świecie

1986 MŚ 0-0 z Maroko, porażka w drugiej rundzie z Brazylią 0-4

2002 MŚ 0-2 z Koreą - nie wyszliśmy z grupy!

2006 MŚ 0-2 z Ekwadorem - nie wyszliśmy z grupy!

2008 ME 0-2 z Niemcami - nie wyjdziemy z grupy?!

Wypada zauważyć, że z grupy Polska drużyna wychodziła jedynie w przypadkach, kiedy nie przegrywała pierwszego meczu w turnieju! Ostatnie dwie wielkie imprezy zakończyły się porażkami 0-2 i po rozgrywkach grupowych, nasi reprezentanci, musieli pakować się i wracać do domów.

Dlaczego zatem teraz miałoby być inaczej?

Warto nadmienić, że w wielkich imprezach Leo Beenhakker nie odnosił żadnych sukcesów! Nawet kiedy prowadził reprezentację Holandii w finałach Mistrzostw Świata w 1990 we Włoszech, opartą o zawodników, którzy dwa lata wcześniej zdobyli Mistrzostwo Europy, uzyskał słabe wyniki…
Rozgrywki grupowe:

1-1 z Egiptem

0-0 z Anglią

1-1 z Irlandią

1/8 finału

1-2 z Niemcami

Prowadząc Trynidad-Tobago w ostatnich finałach Mistrzostw Świata:

0-0 ze Szwecją

0-2 z Anglią

0-2 z Paragwajem

Oczywiście z takimi wynikami TT nie miało szans na wyjście z grupy…

Teraz czas na Polskę i… finały Mistrzostw Europy:

0-2 z Niemcami

1-1 z Austrią

x-y z Chorwacją...

Prawdopodobnie mecz zakończy się naszą porażką, prawdopodobnie będzie to… 0-2…

Zastanawiam się teraz, czy mamy słabych zawodników czy słabego trenera, który nie potrafi przygotować drużyny do finałowego turnieju? A może jednak i jedno i drugie?
Dlaczego bowiem nasi zawodnicy nie grali o wyższe zwycięstwo z Austrią? Dlaczego zadowoleni byli ze skromnego 1-0? Dlaczego dopuścili do takiej sytuacji z 93. minuty prowokując sędziego do pomocy gospodarzom? Tego nie mogę zrozumieć…

Dobrze, że jak zwykle mamy na kogo zwalić winę, za porażkę w turnieju… Dwa lata temu winny był Janas, teraz winny jest Anglik – złodziej – Howard Webb…