Czysto piłkę atakuje wślizgiem Chinyama – rzut wolny dla Wisły, w efekcie rozwścieczyło to Ekwueme, więc dostał żółtą kartkę… Zagranie piłki udem przez Astiza… żółta kartka; wyskok do piłki Gizy i Sobolewskiego – rzut wolny dla Wisły; faul tuż przed (albo i w) polu karnym na Gizie… gramy dalej… A i jeszcze w pierwszej połowie za ostre – choć zgodne z przepisami – wejście ciałem Szali w Brożka Wiślacy dostali w prezencie rzut wolny… Pomyłek sędziego w jedną stronę było aż nadto by mówić o zwykłym przypadku… Nie zmienia to jednak faktu, że Legia przegrała trzeci mecz z drużynami z czołówki tabeli, trzeci jedną bramką i podobnie jak we wcześniejszych, tak i teraz nie udało jej się strzelić choćby jednej bramki… Do lidera traci już osiem punktów, a jeszcze kilka kolejek temu przodowała w tabeli, właśnie z taką przewagą nad rywalami…
Nie ma się jednak co dziwić, skoro w spotkaniu z kiepską Odrą Legioniści również zawiedli, zwłaszcza w akcjach ofensywnych, których praktycznie nie było. W meczu z Wisłą obudzili się w ostatnim kwadransie gry, kiedy gospodarze powinni prowadzić już różnicą trzech – czterech goli… Tylko nieskuteczności graczy w czerwonych koszulkach Wojskowi zawdzięczają, że piłka zaledwie jeden raz zatrzepotała w ich siatce po uderzeniu Zieńczuka…
Kraków miał paść, podobnie jak wcześniej Kielce, czy Poznań. Póki co to Legia pada w starciach z rywalami do tytułu. Pocieszające jest to, że wszystkie te spotkania rozgrywała na wyjeździe, zatem w drugiej rundzie zacznie się odrabianie strat. Jeśli jednak Legioniści w starciach z silniejszymi rywalami będą prezentowali poziom taki, jak w spotkaniu z Odrą, nie sądzę aby udało się odzyskać Mistrzostwo Polski…
Największym problemem Legii jest obecnie brak siły rażenia. Prowadząca Wisła zdobyła w dwunastu spotkaniach 32 gole, Legioniści o dwanaście mniej. Obie drużyny straciły po sześć bramek i mają najlepszą defensywę w lidze. Co w niedzielny wieczór na Reymonta jakby nie dotyczyło piłkarzy z Warszawy. Jedyne trafienie Wiślacy zawdzięczają błędom filarów defensywy Legii – Choto, który dał się przepchnąć Brożkowi i Szali, który nie upilnował Zieńczuka. W drugiej połowie gorących sytuacji pod bramką Jana Muchy nie brakowało, jednak bramkarz bronił w nieprawdopodobny sposób i z pewnością zasłużył na miano… piłkarza meczu. Aż szkoda, że takiego zawodnika Legia nie ma w przednich formacjach…
Najlepsze okazje do wyrównania mieli Edson uderzając z narożnika pola karnego i zmuszając tym samym do sporego wysiłku Pawełka, któremu jeszcze pomogła poprzeczka. Znacznie lepszą sytuację zmarnował Piotr Giza, otrzymał idealną piłkę na czwarty metr od Rogera i strzelił… cztery metry nad bramką…
Sezon zaczął się rewelacyjnie dla Legii – siedem meczy – siedem zwycięstw, jedna stracona bramka w spotkaniu z Widzewem wygranym 3:1. Później było już źle… Najpierw porażka w Kielcach z Koroną 0:1. Promyk nadziei dał pogrom PGE GKS Bełchatów 4:1, który do potentatów naszej ligi w tym sezonie nie należy, by w kolejnym spotkaniu paść przed Lechem w Poznaniu przegrywając 0:1. Najbardziej przykra porażka przytrafiła się w meczu z Odrą na własnym boisku, także przegranym 0:1 i teraz w Krakowie z Wisłą – jakżeby inaczej – 0:1…
Trzy ostatnie mecze i trzy porażki, bilans w bramkach 0-3… cóż za odwrotność z początku sezonu…
Czas na wyciągnięcie wniosków przez sztab szkoleniowy, gdyż nie wyobrażam sobie innej sytuacji niż świętowanie tytułu mistrzowskiego w Warszawie… Jednak aby do tego doszło konieczne są zmiany – Szala na ławkę, a do gry powinien powrócić waleczny, i co ważne, skuteczny Kuba Rzeźniczak, Radović powinien poszukać formy w spotkaniach rezerw, bo aktualnie formę ma taką… do ciasta…
Koniecznie w przerwie zimowej powinien pojawić się bramkostrzelny napastnik, gdyż aktualni w Legii grają chimerycznie, jednego dnia strzelają po trzy bramki, drugiego nie potrafią przyjąć piłki, a kiedy już zdecydują się oddać strzał, to albo jest on blokowany, albo niecelny, albo zbyt anemiczny…
Naszczęście przed Legią teraz słabsi przeciwnicy, co nie oznacza, że będzie łatwo, mam jednak nadzieję, że takich wpadek jak z Odrą już w tym sezonie więcej nie będzie…


